Ooooo jak dawno mnie tu nie było...cała przepaść pomiędzy wakacjami, a początkiem adwentu. I właśnie z okazji czasu adwentu postanowiłam podzielić się z wami moim nowym "dziełem" :)
Kalendarz adwentowy domek- tak mi się zachciało coś stworzyć, że nie mogłam się powstrzymać i poszukałam jakiegoś pomysłu na kalendarz...i nie znalazłam nic co spełniłoby moje oczekiwania, dlatego sama wygłówkowałam formę i sposób mocowania okienek. Trochę to trwało, ale robota się opłaciła.
Proszę, oto i on:
1. Forma z kartonu. Posklejałam osobne części w całość, naniosłam miejsca na okienka i drzwi...
2. Są i drzwi, mała wersja zewnętrznych drzwi domowych :) i okienka- z jednej strony rama, z drugiej obrazek.
3. Tu pomalowany w całości na biało, bazą do elewacji firmy Flügger. Starałam sie pokryć nią grubo szczeliny i załamania tak by nie były widoczne, ale po wyschnięciu farba zaczęła pękać...no to mam imitacje prawdziwej elewacji na starych kamienicach :)
3. I efekt końcowy. Początkowy zamysł był taki by domek-kalendarz był biało kremowy, ale trochę mdło wyglądał, dlatego nadałam mu koloru...Na okienkach i drzwiach losowo przykleiłam numerki-dni grudnia.
Całość pomalowałam bezbarwnym, półpołyskowym lakierem firmy Flügger.
4. Okienka są odwracane, zamocowałam je na złotych niteczkach o obmalowałam krawędzie złotym mazakiem. (o tu widać te spękania i nierówności na "ścianach" )





































Odcięłam od niej rękawy i rozcięłam po bokach.
W Burdzie znalazłam wykrój prostej bluzeczki z bufkami. Wycięłam szablon zgodny z moim rozmiarem i odrysowałam go na koszuli, po czym wycięłam.
Po zszyciu wygląda to mniej więcej tak:
Bufki na rękawach dość łatwo zrobić, wystarczy główkę rękawa sfastrygować i w takim stanie przypasować do otworu na rękaw. Efekt :
A to inicjał wyhaftowany przez moją Mamę
Z pozostałego mi po zwężaniu koszuli materiału zrobiłam pasującą do tuniki bransoletkę. Pare stron gazety złożyłam i zwinęłam w opaskę która przecisnęła się na nadgarstek. Rulon owinęłam jeansem, zszyłam by się nie rozwinął, naszyłam kwiatki zrobione ze skrawków, naszyłam koraliki i proszę, oryginalna bransoletka :)





Obcięłam nogawki i rozcięłam Jeansy po bokach.
Z połowy jednej nogawki wykroiłam 2 jednakowej szerokości paski, z drugiej połowy wykroiłam 2 łatki do naszycia w kroku (no niestety zużycie materiału dało się we znaki i trzeba było poratować spodnie)
Paski wszyłam w rozcięte boki, spodenki obcięłam do pożądanej długości, założyłam mankieciki na nogawkach, ale nie wyglądało to ładnie, dlatego obszyłam je bawełnianym materiałem w kwiatuszki.
Efekt super i mam szorty za cenę starych Jeansów, które czekały na wyrzucenie. Poszerzone, ale i tak potrzebują paska ponieważ wszyte paseczki po bokach nie są idealnie dopasowane do mojej "figury". =)